Italy in 4 Days (part I) – things to do in Milan

Italy in 4 Days (part I) – things to do in Milan

W ostatnim okresie ubyło mi bardzo dużo czasu m.in. na egzaminy, przeprowadzki. W końcu jednak znalazłam czas na opublikowanie zaległych postów i dziś mam dla Was relację z wakacji, na których byłam lekko ponad dwa miesiące temu.

Włochy zawsze kojarzyły mi się z ciepłym i słonecznym miejscem. Nigdy nie miałam okazji odwiedzić tej części Europy i dopiero w tym roku zdecydowałam się na spontaniczną wycieczkę. We Włoszech, a dokładniej w Mediolanie i Como, spędziłam łącznie 4 dni. Przez ten czas nie zwiedziłam zbyt wiele, jednak najważniejsze miejsca zostały zaliczone 🙂 Postanowiłam podzielić relację z Włoch na dwie części. W pierwszej chciałam opisać Wam całościowy pobyt w Mediolanie – co warto zobaczyć, gdzie zjeść, gdzie wynająć hotel. W drugiej części chciałam podzielić się relacją z Como – jeziora położonego przy samych Alpach, które znajduje się ledwo kilkadziesiąt kilometrów od Mediolanu. Nie przeciągając – zapraszam na małą wycieczkę po słonecznym Mediolanie! 🙂

Malowniczy widok na jezioro Como z samolotu! Do Włoch dotarliśmy samolotem na lotnisko Bergamo. Do samego Mediolanu już autokarem, który odjeżdża bezpośrednio spod lotniska. Bilet z lotniska Bergamo do centrum kosztuje 7€, kurs trwa mniej więcej godzinę.

Co zobaczyć w Mediolanie? Na co zwrócić uwagę?

Architektura

Myślę, że wszyscy miłośnicy kamienic i budynków porośniętych roślinnością (tak jak i ja;)) mieliby tutaj prawdziwą ucztę dla oczu! Mediolan, a w zasadzie głównie dzielnica Citta Studi, w której miałam okazję przebywać najczęściej, jest pełna malowniczych włoskich kamieniczek. Po przybyciu drogę do hotelu pokonałyśmy pieszo, mając okazję zorientować się nieco gdzie są sklepy, metro, przystanki autobusowe i tramwajowe. Była to też świetna okazja do zrobienia kilku zdjęć lokalnym ulicom. Praktycznie każdy budynek posiada balkon, mniejszy lub większy, pełen różnorodnej roślinności. Rośliny rosną też na dachach, tworząc całkiem efektowny design nowocześniejszych budynków. Na jednym z tarasów udało mi się wypatrzeć wśród całego gąszczu nawet owoce cytrusowe (przyjrzyjcie się na 4 zdjęcie) 🙂

Umiejscowienie hotelu

Choć w zasadzie od tego powinnam zacząć cały post, postanowiłam opowiedzieć o tym dopiero po krótkim wstępie. Zacznę od tego, że cały wyjazd organizowałam na własną rękę. Preferuję ten rodzaj organizacji, bo jest zwyczajnie tańszy i czas spędzony na poszczególnych atrakcjach mogę rozplanować według własnego uznania. Przy wyborze hotelu zawsze zwracam uwagę równolegle na cenę i lokalizację. W Mediolanie udało mi się znaleźć hotel w dzielnicy Citta Studi położonej na północny zachód od centrum miasta. Hotel znajduje się w małej, spokojnej uliczce, która odchodziła od większej drogi, gdzie znajdowało się sporo przystanków. Ostatecznie i tak podróżowałyśmy tylko metrem (do wyboru miałyśmy trzy stacje, wszystkie oddalone o maksymalnie 15 minut drogi pieszo), ale o transporcie opowiem Wam później.

Zwróćcie uwagę na zaparkowane samochody 😉
Jak tu nie zrobić zdjęć na tle tak urokliwego budynku? 😉

Zabytki

Myślę, że nie zdziwię tutaj nikogo jeśli powiem, że głównym powodem wybrania Mediolanu jako celu podróży było zobaczenie katedry Duomo di Milano 😉 Przepiękna, XIX-wieczna gotycka budowla ulokowana w samym sercu miasta zapiera dech już od pierwszego ujrzenia. Zupełnie obok znajduje się kolejna atrakcja tego miejsca – jedna z najstarszych w Europie galerii handlowych Galeria Wiktora Emanuela II. Miejsce to jest dość nietypowe jak na galerię handlową. Przepiękna architektonicznie zbudowana na kształt krzyża i pokryta szklaną kopułą galeria mieści w sobie najbardziej ekskluzywne butiki, m.in. Versace, Prada czy Louis Vuitton. Odchodząc nieco od luksusu, całkiem nieopodal znajduje się też sporej wielkości salon H&M.

Główną atrakcją tego miejsca (prócz zakupów ;)) jest możliwość zwiedzenia katedry, a w szczególności tarasów na dachu. Na szczyt można dostać się dwiema drogami – schodami lub windą (co jest oczywiście dodatkowo płatne). Bilety można nabyć przez internet lub w kasach w okolicach placu. Cena uzależniona jest od ilości atrakcji oraz tzw. Fast-track, czyli czegoś w rodzaju pierwszeństwa wejścia. Bilety zaczynają się już od 3€, a za najtańszy bilet z możliwością skorzystania ze wszystkich atrakcji (m.in. katedra, muzeum, tarasy, bazylika San Gottardo) zapłacimy 10€ (i gorąco polecam właśnie tą opcję!). Kupowanie biletów było niestety dość oporne, ale o tym też opowiem Wam później.

Jeśli chodzi o samo zwiedzanie, dojście schodami na tarasy zajmuje około 10 minut. Sama wycieczka po dachu jest bardzo przyjemna, pomimo sporego ruchu bez problemu można się zatrzymać, zrobić zdjęcie, czy chociażby odpocząć. A do tego ze szczytu jest piękny widok na Mediolan! Żałuję tylko, że nie udało mi się zwiedzić położonej obok bazyliki do której była ogromna kolejka do wejścia (!).

Odwiedzając Mediolan warto też zwiedzić inne miejsca turystyczne, np. La Scala Opera, czy Muzeum Nauki i Technologii im. Leonarda da Vinci. Tym razem nie udało mi się zwiedzić tych miejsc, ale przy następnym pobycie z pewnością się do nich wybiorę 😉

Jedzenie i Aperitivo

Zanim wybrałam się do Mediolanu przejrzałam kilka stron z podróżniczymi poradami, gdzie znalazłam informację o „wolnych godzinach” w ciągu dnia. Godziny te przypadały z reguły między 14 a 18 i w tym czasie lokale gastronomiczne były zamknięte. Szczerze mówiąc nie byłam na to przygotowana do tego stopnia, że jednego dnia musiałyśmy zjeść obiad w McDonald’s żeby nie umrzeć do wieczora 😉 Ceny w restauracjach są dość różnorodne. Za najpopularniejsze danie – pizzę – zapłacimy od ok. 7€ do nawet 15€, z kolei zdziwiły mnie też ceny w fast foodach, gdzie za najzwyklejszego hamburgera zapłacimy znacznie więcej niż w Polsce, bo od ok. 10zł. Oferta w McDonald’s również różni się nieco od oferty w naszym kraju.

Po godzinach przerwy Mediolan zaczyna żyć. Wieczorem otwierają się bary i restauracje, które serwują tak zwane Aperitivo, czyli zestaw drink z jedzeniem w cenie. Będąc we Włoszech chciałam spróbować przede wszystkim lokalnych smakołyków, włoskiej kuchni którą z resztą uwielbiam. Naszym wyborem był bar Ciu’s znajdujący się w okolicy stacji metra Lima. Lokal dla wielu zapewne nie będzie wyglądał zachęcająco, jednak dla mnie przypomina on typowy bar na gdańskim starym mieście, stąd nie przeszkadzały mi stare obdrapane stoły, czy lekko chyboczące się krzesła 😉

Ciu’s wybrałam z polecenia innych osób, które miały już przyjemność być na aperitivo w Mediolanie. Wyróżnia go przede wszystkim fakt, że do zakupionego drinka (ceny od 11€) dostaniemy nieskończoną dokładkę ze stołu pełnego pyszności! Jest jednak jeden warunek – należy nakładać tylko tyle ile uda się zjeść, bo za pozostawienie jedzenia na talerzu restauracja nalicza karę 5€. Udało mi się skosztować większości z potraw, wśród których znalazły się m.in. zapiekanki, makarony, sałatki, naleśniki, pizza, czy ciasta. Moim absolutnym faworytem została jednak tuna napolitana, którą powtarzałam później również w domu 😉

Cały blat pyszności z kuchni włoskiej i południowoamerykańskiej

Zakupy

W Mediolanie wszystkie zakupy spożywcze robiłyśmy w supermarketach. Przeglądając internet zauważyłam, że najpopularniejsze markety różnią się między miastami. Podczas naszego pobytu najwięcej zakupów zrobiłyśmy w Pam oraz Carrefour Express, z kolei sporadycznie wybierałyśmy się też do Esselunga. Ceny w marketach są różne, za jedne rzeczy zapłacimy podobnie jak w polskich sklepach, a z kolei za inne też podobnie… tylko w euro. Nieco zdziwiłam się, że najtańsze czekolady typu „wyprodukowano dla…” sięgają cen nawet 4€, z kolei w tej samej cenie można było już kupić karton (!) wina (mój hit ;)).

Markety w Mediolanie zawsze pełne są świeżych owoców, głównie cytrusów. Produkty te zawsze są świeże i naprawdę smaczne. Jest też szeroki wybór owoców morza, serów i oczywiście win. Zależało mi aby kupić też coś z lokalnych kosmetyków, jednak na półkach w markecie znalazłam tylko ich firmowe produkty.

Transport

W Mediolanie możemy poruszać się trzema środkami transportu publicznego – autobusami, tramwajami lub metrem. Jak już wcześniej wspominałam, poruszałyśmy się tylko metrem, które idealnie dowoziło nas we wszystkie miejsca (wchodząc po schodach z przystanku Duomo wychodzi od razu na przeciwko katedry :)). Stacje metra w podziemiach są dość rozległe i zazwyczaj mają kilka wyjść na różne ulice. Warto więc zapamiętać nazwę ulicy z której najbliżej jest nam do hotelu. Ja niestety z reguły o tym zapominałam i za każdym razem wychodziłam na innej ulicy… 😉

Wybierając komunikację miejską warto zaopatrzyć się w bilet okresowy. My zakupiłyśmy bilet 4-dniowy w cenie 6€ za osobę, który wystarczył nam na cały wyjazd. Bilety można kupić m.in. w biletomatach przy przystankach.

Na co uważać w Mediolanie?

Zmienne ceny biletów

Chodzi mi tutaj o zakup biletów do Duomo. Przy samej katedrze kupimy bilety Fast Track w budce, które są kilka euro droższe on standardowych. Z pierwszego punktu widzenia nie jest to takie oczywiste, gdy widzimy po prostu napis „bilety” i ustawiamy się w gigantycznej kolejce. My swoje bilety w cenie 10€ zakupiłyśmy w oddalonym o kilkaset metrów sklepie z pamiątkami połączonym z informacją turystyczną odnośnie Duomo (warto o to miejsce zapytać informatora, który kręci się w okolicach katedry). Kolejka w tym miejscu była równie spora, jednak otrzymywało się numerek i można było w tym czasie przejść się po placu i popodziwiać widoki.

Naciągacze

Wszystkie miejsca atrakcyjnie turystycznie są pełne naciągaczy, chociaż chyba są oni znacznie bardziej natarczywi niż w Polsce. W Mediolanie zauważyłam to przede wszystkim pod Duomo i w centrum. Już od samego wyjścia z Metra naskakuje grupka osób próbująca wcisnąć wręcz na siłę co aktualnie mają ze sobą – bransoletki z materiału, biżuterię z koralików, parasolki, czy nawet garstkę ziaren kukurydzy dla gołębi. Jest to na tyle uciążliwe, że czasami lepiej jest dać chociaż 1€ i mieć spokój 😉

Zwyczaje

Przed wizytą we Włoszech warto też zorientować się o lokalnych zwyczajach. Doskonałym przykładem jest tutaj wspominana już przerwa od pracy w godzinach popołudniowych. Innym ciekawym zwyczajem jest też poniedziałek jako dzień wolny. Tyczy się to przede wszystkim mniejszych przedsiębiorstw. Duże markety z kolei są praktycznie zawsze otwarte. Przed wizytą w katedrze należy też zapoznać się z ulotką informującą o sposobie ubioru. Praktycznie każde z miejsc ma osobne wymagania (np. do katedry nie wolno ubierać krótkich spodenek, spódnic i sukienek, z kolei na tarasy nie wolno zakładać butów na obcasie).

Mediolan jest też dość różnorodny kulturowo. Z tego też względu znaleźć można tutaj lokale m.in. chińskie czy południowoamerykańskie. Są to zarówno sklepy spożywcze, sklepy z różnym asortymentem jak i restauracje. Może warto też przy okazji zapoznać się z inną kulturą?

Rzeczy do kupienia podczas pobytu w Mediolanie

  • sery (a te na wagę kupi się wszędzie :))
  • włoskie alkohole – wino i grappe, czyli alkohol wytwarzany z winogron, będący swoistym „odpadem” z produkcji wina
  • ubrania (bo przecież Mediolan to stolica mody! Ja kupiłam sobie płaszcz i czekam z niecierpliwością na odpowiednią pogodę)
  • słodycze – bułeczki maślane i kruche ciastka. Znajdziemy je we wszystkich marketach
  • pamiątki – najtaniej w kioskach w stacjach metra i w sklepach tzw. „chińczykach” lub w Tiger
  • mnóstwo dobrych zdjęć i wspomnień!

Mam nadzieję, że post Wam się podobał i przyda się osobom, które planują wybrać się w ten region Włoch 🙂 Chociaż Mediolan jest miejscem pełnym zabytków i pięknych miejsc, w ciągu tych kilku dni nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, tak samo jak nie wszystkie miejsca wyglądają równie pięknie na zdjęciach jak na żywo. W następnym poście chciałam Wam przybliżyć trochę okolice jeziora Como – piękne górskie klimaty, które obowiązkowo musicie zobaczyć będąc w Mediolanie!

Share

4 thoughts on “Italy in 4 Days (part I) – things to do in Milan

  1. Przepiękna fotorelacja, widać, że wyjazd był udany. Najbardziej zainteresowały mnie Małże Świętego Jakuba, ile bym dała za nie w naszych marketach! My dopiero wróciliśmy z Grecji, zapraszam na naszą relację 🙂

  2. Tam mnie jeszcze nie było, więc z tym większą ciekawością czytałam Twój post. Póki co uczę się włoskiego- jak opanuję go na tyle aby móc się swobodnie porozumiewać, z pewnością tam pojadę:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

Dodaj komentarz!

%d bloggers like this: